test
Wyszło na jaw, że Emiratczycy potajemnie atakowali Iran. Waszyngton się cieszył
Emiratczycy uderzyli na rafinerię. Ale nie przyznali się publicznie
Jak podał dziennik "The Wall Street Journal", powołując się na osoby wtajemniczone w sprawę, atak na rafinerię nastąpił na początku kwietnia, w czasie, gdy prezydent Trump ogłaszał zawieszenie broni. Uderzenie doprowadziło do dużego pożaru i sparaliżowania znacznej części rafinerii na wiele miesięcy.
Iran poinformował wówczas, że rafineria została zaatakowana przez wroga i w odpowiedzi przeprowadził serię ataków rakietowych i dronowych na ZEA i Kuwejt.
Emirackie władze dotąd nie przyznały się publicznie do żadnych ataków, choć mówiły o nich irańskie media państwowe.
Amerykanie po cichu cieszyli się z akcji ZEA
Według źródeł dziennika USA nie były zaniepokojone atakiem – zawieszenie broni jeszcze nie weszło wówczas w życie. Nawet z dyskretnym zadowoleniem przyjęły udział Zjednoczonych Emiratów Arabskich w działaniach ofensywnych przeciwko Iranowi.
ZEA były dotąd głównym celem irańskich ataków na sąsiadów w regionie. Łącznie Iran wystrzelił w kierunku Emiratów ponad 2,8 tys. rakiet, znacznie więcej niż w kierunku Izraela. W ubiegłym tygodniu Iran zaatakował też port w Fudżajrze, ośrodek eksportu ropy naftowej.
Ministerstwo spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich odmówiło komentarza w sprawie ataków. Resort wskazał jednak na wcześniejsze oświadczenia, w których zapewniał o swoim prawie do reagowania – w tym militarnego – na wrogie działania.